niedziela, 9 listopada 2014

Nie tracę ducha Świąt! Czyli prezenty dla opornych część I

Jest listopad. Właśnie zakończyłam zamawianie kolejnej partii prezentów świątecznych. Może to dla niektórych dziwne, może nie do przyjęcia, ale ja własnie tak działam.
Wcześniej. Wcześniej niż inny, żeby nie stać w kolejkach, żeby mieć wybór, żeby z pomysłem się przespać, żeby wybadać co się komu spodoba, o czym kto marzy, na co czeka. Dzięki temu nie mam problemów z kupieniem prezentu cioci z którą widzę się dwa razy w roku, dzięki temu moi znajomi cieszą się z drobiazgów, których w ogóle się nie spodziewali, dzięki temu mój portfel oddycha z ulgą. 
Od czego zacząć? Banalnie, ale od obserwacji momentu rozpakowywania prezentów 24 grudnia. Bo wtedy jesteśmy w stanie ocenić, na ile nam się udało trafić w gust, i sprawić radość. A potem? Musimy załapać ducha chomika. Dlaczego? Bo warto. Wyprzedaże są kilka razy w roku, więc warto z nich korzystać. Poza tym niektóre artykuły są dość sezonowe, i szukać ich w grudniu to jak szukać wiatru w polu. Najtrudniejsze wydaje się jak zwykle "co"...nieprawda. Najtrudniejsze to "komu"...bo chodząc po sklepach, czy buszując w internecie można się natknąć na tyle fantastycznych pomysłów, że potem może zabraknąć najbliższych do obdarowania. Warto zacząć od zrobienia listy. 
1. Ile osób chcę w tym roku obdarować?
2. Co jestem w stanie zrobić samodzielnie? 
3. Ile mogę przeznaczyć na prezenty?
Warto też pogrupować sobie obdarowywanych (dzieci, rodzina bliższa, dalsza, znajomi, współpracownicy). Wtedy łatwiej jest zapanować nad mnogością pomysłów. U mnie w tym roku wygląda to następująco. Do obdarowania mam 8 dzieci w rodzinie, 5 osób dorosłych, 2 dalsze ciocie, dwie babcie, dwa małżeństwa, 8 dzieci znajomych i 3 znajome małżeństwa. Łącznie 30 prezentów. Wydaje się dużo, prawda? A nie wydam na nie więcej niż 600 zł. 
Dziś podzielę się pomysłami na prezenty dla dalszej rodziny/bliższych znajomych. Czyli tymi dla większości najbardziej kłopotliwymi, Bo z jednej strony czekoladki są dość banalne, a z drugiej wydawanie 100 zł czy więcej...trochę nie teges, prawda? Moje propozycje to:
1. Świeczki Yankee Candle. To chyba najładniej pachnące świeczki na świecie. Mnogość zapachów, kolorów i form powala. Samych świątecznych zapachów jest chyba z dziesięć. Mały słoik to koszt około 30-35 zł, a planując zakupy wcześniej, można upolować zapachy miesiąca ze zniżką 10-15%, lub kupić zestaw 3 słoików za 109 zł, i rozdzielić go na trzy odobne prezenty. Słoik można potem wykorzystać do różnych celów, a zapakowany pięknie w celofan i złotą wstążkę wygląda jak milion złotych. Docenią to wszystkie ciocie, kuzynki, rzadko widywane szwagierki, sąsiadki. A i dla Panów znajdą się zapachy, 

2. Kubki termiczne. Broń Boże kolejne pojedyncze, do niczego nie pasujące zwykłe kubki do herbaty/kawy, kupione "bo uroczy", "bo z owieczką, a Ty tak lubisz owce", "bo Tobie się ciągle zbijają". Kubek termiczny to coś co przyda się każdemu prędzej czy później. Ciepła kawa czy herbata w środku zimy, nie dość, że rozgrzeje, to jeszcze przypomni o nas, jako o miłym i myślącym darczyńcy. Na rynku jest masa kubków, tanich, drogich, ładnych, brzydkich. Polecam zaglądać na dział domowy w TKMaxxie. Mnie udało się tam upolować ceramiczne kubki firmy Sagaform za około 12-15 zł. Są przepiękne. Myślę, że ciocia będzie zachwycona, zwłaszcza gdy do kompletu dostanie ulubioną herbatę, a wujek jakąś aromatyzowaną świątecznie kawę. 
3. Kosmetyki. Niby banał, i przez wielu uznawane za prezent- zapchajdziurę. Zgadzam się. Zestaw kosmetyków w papierowym pudełku, kupiony w sieciowej drogerii czy supermarkecie to nic ciekawego. Nic, w co włożony został chociaż minimalny wysiłek. A przecież na rynku jest mnóstwo kosmetyków naturalnych, unikalnych, bardzo dobrych, a przy tym niedrogich. To nie musi być przecież pół litra szamponu, ćwiartka odżywki i kosmetyczka gratis. Wystarczy przecież mała tubka pięknie pachnącego kremu do rąk, kolorowy kawałek żelowego mydełka czy musująca babeczka do kąpieli. Drobiazg. Ale wybrany przez nas, przemyślany i dopasowany do obdarowanego. Polecam zaglądanie na strony internetowych mydlarni (np. Stara Mydlarnia) już w sierpniu, można tam znaleźć genialne przeceny i wyprzedaże. I znowu- TKMaxx, który jest dla mnie skarbnicą prezentów. 

4. Poduszki- To zawsze trafiony prezent, bo po pierwsze za ich pomocą można łatwo zmienić wystrój mieszkania, a po drugie, są równie piękne co obrazy. Można na nie patrzeć i wybierać godzinami, a przy okazji potem się do nich przytulać. Oczywiście najfajniejsze to takie uszyte samodzielne, ale jeśli nie mamy czasu, zdolności czy pomysłu, sklepy nam pomogą. Warto zajrzeć do Home&You, TKMaxxa, H&M Home czy Ikea. Albo pobuszować w internecie. 
5. Książki- Czy duży, czy mały, z książki ucieszy się każdy. Bo jeśli mamy czytacza w rodzinie można kupić jakąś książkową nowość, jeśli pasjonata- album związany z jego zainteresowaniami, każda Pani ucieszy się z ciekawej książki kucharskiej, dziecko z bajek. Spektrum wyboru jest tak szerokie, że nawet nie będę sypać przykładami. Moje ulubione wydawnictwa to Zakamarki, Dwie Siostry, Babaryba, Czerwony Konik, Poławiacze Pereł, Bajka, Wilga, Papilon. A z księgarni internetowych polecam aros.pl ( tylko uczciwie uprzedzam- można stracić majątek :) )

Na teraz to wszystko, za kilka dni pojawi się post z propozycjami prezentowymi dla dzieci. A potem? No cóż...zarobiłam dziś ciasto na pierniki. Zacznę działania świąteczne, a co za tym idzie- szycie prezentów dla moich najbliższych. Będzie dużo przytulnych materiałów, pięknych tkanin i soczystych kolorów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz