niedziela, 13 października 2013

Boska cząstka

Dziś nie będzie zdjęć i szycia. Dziś w roli głównej mój syn.
Taka sytuacja:
Pojechałam do fryzjera. Obcięłam włosy. Generalnie nic więcej się nie zmieniło. Wracam i od drzwi słyszę chrzęsty, stukanie, brzęki. Znaczy dzieci bawią sie Lego. Ok. Spoko. Bedzie troche spokoju. Rozłożyłam zakupy. W międzyczasie Mąż mówi do starszego " Zobacz, Mama ma inne włoski. Ładnie? " Na co młodszy, nie podnosząc wzroku z nad klockow " Nie mam czasu.: No ok, typowy facet pomyslałam. A że jakoś wybitnie nie odczuwam potrzeby komplementowania mojego wyglądu poszłam do swoich zajęć. Minęła noc, ranek powitał nas zimno. Dziecię ubrałam, pobiegło do klocków. Nagle słyszę tupot głośny i szybki. Adaś staje przy mnie i uśmiechając się wstydliwie mówi " Krąży pogłoska że jesteś boska!". Opad szczęki zaliczyłam. Po czym słyszę " Chociaż nie jak bozon Higsa". (Przypomnę, że ma on 4,5 roku) Czy muszę pisać że moja szczęka leży nadal na podłodze?

środa, 24 lipca 2013

Straszna sprawa

Podczas rannego mycia zębów Starszy w płacz. Biegnę, pędzę, po drodze staram sobie przypomnieć podstawy pierwszej pomocy, a w szczególności usuwanie ciała obcego z przełyku, snuję wizje jakiegoś tragicznego wypadku. Wpadam do łazienki, dziecko zalane łzami, gil do pasa...i ryczy tak że go zrozumieć nie sposób. Więc po omacku szukam przyczyny płaczu. Krwi nie widzę, szczoteczka na miejscu (czytaj w ręce), a ten ryczy. Uspokajam. Z marnym skutkiem. Wynoszę ryczącego na kanapę i tulę. Po dłuższej chwili-która była dla mnie wiecznością dowiaduję się iż powodem lamentu były...dwa ruszające się zęby.
Dżizas...co to będzie jak mu się zarost rzuci?